Coraz częściej można odnieść wrażenie, że działania pełnomocniczki koncentrują się na podważaniu roli prawników reprezentujących kredytobiorców, a mniej na faktycznej ochronie konsumentów.

Powołana z dużym zaufaniem, pełnomocniczka miała być odpowiedzią rządu na potrzebę reprezentowania interesów konsumenckich w sporach z instytucjami finansowymi. W początkowej fazie urzędowania akcentowała konieczność systemowego podejścia do problemu kredytów indeksowanych i denominowanych. Jednak z czasem jej narracja zaczęła się zmieniać. Uczestnictwo w wydarzeniach branżowych, organizowanych przez środowisko bankowe, zbiega się w czasie z coraz chłodniejszym podejściem do środowisk reprezentujących kredytobiorców.

Niepokój wśród frankowiczów wzbudziły także inne ruchy po stronie rządowej – na przykład niespodziewana zmiana na stanowisku Rzecznika Finansowego, który wcześniej opowiedział się po stronie kredytobiorców w sprawach związanych ze wskaźnikiem referencyjnym. Wraz z tą decyzją, strona publiczna zaczęła wycofywać się z wcześniej prezentowanej postawy wspierającej konsumentów.

Pojawiają się również zastrzeżenia co do przejrzystości działań resortu sprawiedliwości. Spotkania dotyczące usprawnień procesów frankowych często odbywają się za zamkniętymi drzwiami, bez obecności szerszej reprezentacji konsumentów. Choć jedno ze stowarzyszeń uczestniczyło w rozmowach, nie sposób uznać, że głos wszystkich zainteresowanych został realnie wysłuchany.

Projekt ustawy frankowej ujrzał światło dzienne na początku roku, a jego konsultacje odbyły się w pośpiechu. Konsumenci zgłosili wiele uwag, najczęściej krytycznych, jednak ich wartość została podważona przez samą pełnomocniczkę, która sugerowała, że opinie były pisane pod dyktando prawników. Tymczasem trudno oczekiwać, by osoba bez przygotowania prawnego była w stanie samodzielnie przeanalizować konsekwencje projektowanych zmian.

Co istotne, pełnomocniczka chętnie krytykuje kancelarie reprezentujące kredytobiorców, zarzucając im kierowanie się interesem finansowym, szczególnie w kontekście odsetek ustawowych za opóźnienie. Jednak w jej wypowiedziach nie ma równie stanowczego potępienia dla przedstawicieli sektora bankowego, którzy od lat dezinformują opinię publiczną w sprawach dotyczących wyroków sądów krajowych i TSUE.

Równolegle trwają prace nad projektem Digitalnego Asystenta Sędziego – narzędzia, które ma ułatwić rozliczenia w sprawach, gdzie kredyt frankowy został uznany za nieważny. Resort zapowiedział pilotaże w kilku sądach, jednak wciąż brakuje konkretnych informacji co do dat wdrożenia, harmonogramu czy planów rozszerzenia na inne jednostki. Nie udzielono również odpowiedzi na pytania dotyczące skuteczności mediacji w sprawach frankowych prowadzonych przez specjalny wydział w Warszawie.

Z perspektywy kredytobiorców niezrozumiałe jest, dlaczego pełnomocniczka ministra tak chętnie wypowiada się krytycznie o jednej stronie sporu, jednocześnie pomijając działania drugiej, często dążącej do opóźniania postępowań i unikania odpowiedzialności. Brak symetrii w ocenie sytuacji budzi uzasadnione obawy co do obiektywizmu i równego traktowania interesów konsumenckich.

Podsumowując, choć formalnie pełnomocniczka ma reprezentować interesy konsumentów, w oczach wielu frankowiczów jej działania nie są już postrzegane jako neutralne. Zamiast budować zaufanie, wzmacnia napięcie między kredytobiorcami a resortem. Taka sytuacja rodzi pytania, czy rzeczywiście celem polityki państwa w tym zakresie jest ochrona konsumenta, czy też próba znalezienia kompromisu korzystnego przede wszystkim dla sektora finansowego.