Choć instytucje finansowe deklarują, że ich umowy kredytowe są zgodne z prawem, jednocześnie podejmują kroki prawne przewidujące, że jednak mogą zostać unieważnione – kierując wobec klientów pozwy o zwrot kapitału. W niektórych przypadkach banki posuwają się dalej i domagają się waloryzacji tej kwoty lub wynagrodzenia za korzystanie z kapitału – mimo braku podstaw prawnych.

Takie działania nie tylko generują zbędne postępowania, ale również wpływają na przewlekłość procesów sądowych. Jednocześnie sądy rzadko wykorzystują przysługujące im narzędzia do zdyscyplinowania banków, mimo że mają możliwość zasądzania wielokrotności kosztów zastępstwa procesowego.

Pomimo że bankom przysługuje prawo do odzyskania nominalnej kwoty kapitału – o ile roszczenie nie uległo przedawnieniu – nie mają podstaw prawnych, by domagać się od konsumentów dodatkowej rekompensaty. Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Sądu Najwyższego, bank nie może dochodzić wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, waloryzacji ani innych świadczeń wykraczających poza zwrot pierwotnie udostępnionych środków.

Mimo to instytucje finansowe wciąż kierują przeciwko konsumentom kredytu we frankach pozwy, często dopiero po prawomocnym unieważnieniu umowy. Dla wielu frankowiczów, którzy przeszli już przez długie postępowanie sądowe, jest to traumatyczna sytuacja. W miejsce rozliczenia i zamknięcia sprawy, pojawia się kolejny etap sporu.

Problem narasta – sądy są przeciążone tysiącami postępowań frankowych, a znaczną ich część generują właśnie banki. Działania te często służą nie tyle realnej ochronie interesów finansowych, co próbą zniechęcenia konsumentów do dochodzenia roszczeń lub wymuszenia zawarcia ugody na niekorzystnych warunkach.

Sądy mogą przeciwdziałać instrumentalnemu wykorzystywaniu postępowań przez banki poprzez zasądzanie sześciokrotności kosztów zastępstwa procesowego. Dla spraw o wartości 210 tys. zł i wyższej może to oznaczać 67 tys. zł kosztów po stronie przegrywającego banku. Takie podejście mogłoby zniechęcić instytucje do formułowania bezzasadnych roszczeń i przyczynić się do usprawnienia postępowań.

Obecnie sektor bankowy korzysta ze strategii polegającej na generowaniu dodatkowych procesów – mimo dostępności efektywniejszych narzędzi rozliczeń, takich jak:

·        potrącenie wzajemnych roszczeń w odpowiedzi na pozew klienta,

·        złożenie pozwu wzajemnego już na etapie głównego postępowania,

·        próba zawarcia porozumienia przed zainicjowaniem sporu sądowego,

·        rezygnacja z apelacji po przegranej w pierwszej instancji.

Gdyby sądy częściej korzystały z przysługujących im narzędzi, banki zostałyby zmotywowane do rewizji swojej strategii. Przykład orzeczenia, w którym sąd obciążył bank pełnymi kosztami po oddaleniu jego pozwu z absurdalnym żądaniem waloryzacji po unieważnionej umowie, pokazuje, że reakcja sądów może być skuteczna.

Dla frankowiczów oznacza to rosnące szanse na sprawiedliwy i szybki finał sprawy. Tym bardziej, że zmiany rynkowe i orzecznicze skłaniają coraz więcej sędziów do wyraźnego sprzeciwu wobec nieuzasadnionych działań banków.