W wielu przypadkach podpisanie ugody oznaczało nie rozwiązanie problemu, lecz jego przeniesienie – często w nowej, równie ryzykownej formie. Kredytobiorcy liczyli na szybkie zakończenie sporu, tymczasem zawarli nowe umowy obciążone innym mechanizmem ryzyka, często powiązanym z krajowym wskaźnikiem referencyjnym, którego zmienność okazała się równie dotkliwa jak ryzyko walutowe.
Z perspektywy czasu wielu frankowiczów żałuje decyzji o rezygnacji z dochodzenia swoich praw w sądzie. Ugody zawierane bez kompleksowej analizy skutków prawnych, pod presją banków lub doradców, stały się dla wielu źródłem dodatkowych strat. Choć miały one sprawiać wrażenie kompromisu, w rzeczywistości zabezpieczały interes wyłącznie jednej strony – instytucji finansowej.
Sądowa ścieżka gwarantuje przewagę i odzyskanie kontroli
Alternatywną drogę obrali ci frankowicze, którzy zdecydowali się wytoczyć pozew o kredyt we frankach. Dzięki konsekwentnemu orzecznictwu krajowych sądów i stanowisku Trybunału Sprawiedliwości UE, linia prawna w tego typu sprawach jest korzystna dla konsumentów. Unieważnienie umowy prowadzi do sytuacji, w której kredytobiorca nie tylko przestaje spłacać kredyt, ale również może odzyskać znaczące środki – nadpłaty, odsetki oraz inne nienależnie pobrane kwoty.
Zaletą ścieżki sądowej jest też to, że zapewnia frankowiczowi pełną kontrolę nad przebiegiem sprawy i jej skutkami. Klient nie jest zdany na jednostronne propozycje banku – może egzekwować swoje prawa na podstawie obowiązującego prawa, bez konieczności zawierania kompromisów. Ostateczne rozstrzygnięcia są jasne, przejrzyste i korzystne – w przeciwieństwie do ugód, które często zawierają nieczytelne zapisy lub skutki prawne trudne do przewidzenia.
Ugody bez wartości, gdy nie prowadzą do unieważnienia umowy
Problemem większości ugód jest to, że nie prowadzą one do prawnego zakończenia sporu – nie dochodzi do unieważnienia wadliwej umowy, lecz jedynie do jej przekształcenia. Kredytobiorca zostaje z nową umową, często indeksowaną do innego ryzyka, i zamyka sobie drogę do dochodzenia roszczeń przed sądem. Co więcej, bank nie ponosi w takim przypadku konsekwencji za stosowanie niedozwolonych klauzul – przeciwnie, umacnia swoją pozycję poprzez narzucenie nowego mechanizmu rozliczeniowego.
Zawierając ugodę bez wsparcia specjalistów, wielu klientów nie zdaje sobie sprawy, że podpisują nowe zobowiązanie, którego skutki mogą być trudne do oszacowania. Dla banku to wygodne – dla klienta oznacza to ryzyko dalszych strat i utratę prawa do pełnego rozliczenia.
Sądowy pozew jako skuteczna strategia
Frankowicze, którzy zdecydowali się pozwać bank, odzyskują nie tylko środki finansowe, ale również poczucie bezpieczeństwa. Zgodnie z obowiązującą linią orzeczniczą, sądy systematycznie unieważniają umowy kredytowe, wskazując na ich niezgodność z zasadami ochrony konsumenta. Takie rozstrzygnięcia prowadzą do rzeczywistego zakończenia problemu – nie tymczasowego rozwiązania, jakim jest ugoda, lecz pełnego i trwałego rozliczenia z bankiem.
Warto też podkreślić, że droga sądowa otwiera możliwość zastosowania argumentacji związanej z przedawnieniem roszczeń banku – sądy coraz częściej uznają, że żądania zwrotu kapitału mogą być spóźnione, jeśli bank nie zareagował odpowiednio wcześnie na działania klienta. W efekcie frankowicz zyskuje nie tylko unieważnienie umowy, ale także ochronę przed ewentualnymi roszczeniami ze strony banku.
Podsumowanie
Zawarcie ugody z bankiem w sprawie kredytu walutowego może wydawać się szybkim i łatwym rozwiązaniem, jednak niesie ze sobą poważne ryzyko utraty realnych korzyści. Przekształcenie kredytu frankowego w złotowy bez unieważnienia umowy to często jedynie zmiana formy, a nie treści problemu. Dlatego coraz więcej osób decyduje się na pozew dotyczący kredytu we frankach, licząc na trwałe i uczciwe rozwiązanie. Sądowa ścieżka, choć dłuższa, daje pełną ochronę prawną i realną możliwość rozliczenia z bankiem na uczciwych zasadach. Ugoda, która nie opiera się na unieważnieniu umowy, może być tylko nową formą zależności.