Oficjalnym celem projektu było promowanie rozwiązań ugodowych między bankami a kredytobiorcami, jednak praktyka budzi poważne zastrzeżenia. Kredytobiorcy relacjonują, że są kierowani na mediacje wbrew swojej woli, a odmowa udziału w procedurze może skutkować obciążeniem kosztami postępowania – nawet w razie korzystnego wyroku.
W informacjach kierowanych do uczestników spraw sądowych nie wskazuje się wyraźnie na planowane zmiany legislacyjne, które mają przyspieszyć rozstrzyganie spraw frankowych. Zamiast tego, kredytobiorcy są straszeni długoletnim procesem oraz kosztami zastępstwa procesowego, co – według niektórych relacji – ma skłaniać do podjęcia rozmów ugodowych z bankami.
Według dostępnych statystyk, przez ostatnich kilka lat liczba spraw zakończonych mediacją w jednym z warszawskich sądów była śladowa. Pomimo rosnącej liczby pozwów – w niektórych latach sięgającej blisko 20 tys. – zakończonych mediacją spraw było zaledwie kilka. Pomimo tego, program został uruchomiony z udziałem zaledwie 20 mediatorów, co w kontekście kilkudziesięciu tysięcy toczących się spraw rodzi pytania o skuteczność i zasadność nowej procedury.
W rzeczywistości wielu Frankowiczów, szczególnie tych oczekujących na wyrok sądu po kilku latach postępowania, nie ma zainteresowania udziałem w ugodzie, która w zdecydowanej większości przypadków jest finansowo mniej korzystna niż unieważnienie umowy przez sąd. Kredytobiorcy wiedzą, że wyrok sądu może przynieść zwrot całości wpłaconych świadczeń wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie, a dodatkowo nie jest obciążony podatkiem dochodowym. Natomiast świadczenia wypłacane w ramach ugód często traktowane są przez organy skarbowe jako przychód – podlegający opodatkowaniu nawet według stawki 32%.
Zawarte w materiałach informacyjnych slogany o „szybkości i pewności ugody” są w praktyce powieleniem narracji znanej z kampanii banków, mającej na celu skłonienie klientów do rezygnacji z dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Tymczasem przygotowanie do mediacji wiąże się z dodatkowymi obowiązkami, w tym sporządzeniem zestawień kursów walut, aktualnych wartości zadłużenia, oraz propozycji warunków porozumienia. Tego rodzaju działania obciążają czasowo i finansowo stronę konsumencką, która nie dysponuje takimi zasobami prawnymi jak bank.
Wszystko to dzieje się w czasie, gdy rząd zapowiedział wprowadzenie ustawy mającej usprawnić procesy frankowe. Projekt zakłada m.in. zdalne przesłuchiwanie świadków, wydawanie wyroków na posiedzeniach niejawnych oraz automatyczne zawieszanie spłaty rat po złożeniu pozwu. O tych zmianach nie wspomina się jednak w komunikacji kierowanej do kredytobiorców – co może prowadzić do błędnych decyzji procesowych podejmowanych pod wpływem strachu przed potencjalnymi sankcjami.
Wśród frankowiczów, w tym również tych dochodzących roszczeń w mieście takim jak Kraków, pojawiają się obawy, że podobne mechanizmy mogą być w przyszłości wdrażane także w innych sądach. Choć obecnie pilotaż dotyczy jednego sądu w stolicy, efekty jego realizacji mogą wpłynąć na dalsze decyzje legislacyjne i sądowe w skali kraju.
W kontekście rosnącej liczby spraw, mediacje – zamiast przyspieszyć postępowania – mogą wydłużyć proces dochodzenia sprawiedliwości. Szczególnie, jeśli zakończą się bez zawarcia ugody, a jedynie opóźnią wydanie wyroku. Taka strategia nie odciąży realnie sądów, a jedynie skomplikuje drogę procesową kredytobiorców.
Podsumowanie kluczowych wniosków:
· Program „Mediacja Frankowa” może opóźnić postępowania zamiast je usprawnić.
· Kredytobiorcy są informowani o potencjalnych sankcjach za odmowę udziału w mediacji, mimo że jej charakter powinien być dobrowolny.
· Ugody proponowane przez banki są zazwyczaj mniej korzystne niż wyroki sądowe unieważniające umowę.
· Mediacje mogą narazić Frankowiczów na dodatkowy stres, koszty i obowiązki proceduralne.
Program, choć testowany tylko w stolicy, może stać się modelem dla całego kraju – również w sprawach o kredyt frankowy Kraków