Pojawiły się doniesienia, że niektórzy mediatorzy próbują nakłaniać strony do udziału w mediacjach, sugerując możliwość poniesienia negatywnych konsekwencji finansowych w przypadku odmowy. Takie działania są sprzeczne z deklaracjami resortu sprawiedliwości, które wskazywały, że mediacje mają mieć charakter całkowicie dobrowolny.

Niepokój budzi fakt, że mediacje mają być prowadzone zdalnie i obejmować sprawy będące już na etapie postępowania sądowego. Część kredytobiorców znajduje się już bardzo blisko uzyskania wyroku, a kierowanie ich na mediację może niepotrzebnie opóźnić rozstrzygnięcie. W ramach programu wyznaczono 20 mediatorów do obsługi ok. 40 tys. spraw toczących się w jednym z wydziałów sądu w Warszawie. Już na wstępie pojawiły się przypadki, w których osoby prowadzące mediacje sugerowały kredytobiorcom, że brak zgody może skutkować obciążeniem ich kosztami procesu – nawet w razie wygranej z bankiem.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, sąd może obciążyć stronę kosztami procesu jedynie w przypadku nieuzasadnionej odmowy mediacji. Nie jest jednak rolą mediatora decydowanie o uzasadnieniu takiej odmowy. Co więcej, odmowa w sytuacji zaawansowanego postępowania sądowego może być w pełni racjonalna. Wypowiedzi mediatorów sugerujące automatyczne sankcje za brak zgody mogą być postrzegane jako próba wywarcia presji i zniechęcenia do dochodzenia swoich praw na drodze sądowej.

Program „Mediacja Frankowa” nie tylko nie uspokoił nastrojów, ale przyczynił się do wzrostu wątpliwości co do intencji jego twórców. Z informacji ujawnionych przez media wynika, że niektóre osoby prowadzące mediacje mają doświadczenie w korporacjach i są powiązane ze środowiskiem biznesowym. Wśród nich znajdują się osoby otwarcie deklarujące swoje kompetencje w zakresie wpływu społecznego i negocjacji z menedżerami – co budzi pytania o ich bezstronność w sporach między konsumentami a instytucjami finansowymi.

Według oficjalnych założeń, celem programu jest zwiększenie liczby ugód i skrócenie postępowań. Jednak wielu frankowiczów dostrzega w tym narzędziu próbę ograniczenia liczby pozwów poprzez wywieranie presji na zawieranie kompromisów. Tymczasem ugody są często mniej korzystne niż wyroki sądowe – zarówno pod względem finansowym, jak i podatkowym. Kredytobiorca, który zawrze ugodę, może być zobowiązany do zapłaty podatku dochodowego od dodatkowej kwoty wypłaconej przez bank. Taki obowiązek nie występuje w przypadku wyroku sądu unieważniającego umowę kredytową.

Kwestia podatku może być istotna szczególnie w sytuacji, gdy łączna wartość świadczeń przekracza próg drugiej stawki podatkowej, co skutkuje koniecznością zapłaty 32% daniny. Tymczasem banki nie zadbały o neutralne sformułowanie zapisów ugód – używają terminów takich jak „wynagrodzenie” lub „świadczenie dodatkowe”, co prowadzi do zakwalifikowania wypłat jako przychodu.

Projekt ustawy frankowej, nad którym trwają prace legislacyjne, zakłada m.in. przyspieszenie postępowań i promowanie pozasądowych porozumień. Z punktu widzenia banków szczególnie korzystna jest propozycja wprowadzenia rozliczania roszczeń w jednym postępowaniu oraz automatycznego wstrzymania obowiązku spłaty kredytu po złożeniu pozwu. Z drugiej strony, sektor bankowy wyraża sprzeciw wobec ograniczenia możliwości odwołań, argumentując, że narusza to konstytucyjne prawo do sądu.

Obecnie ugody sądowe stanowią mniej niż 10 procent wszystkich porozumień zawartych z frankowiczami. Kredytobiorcy, którzy zdecydowali się na drogę sądową, zazwyczaj kontynuują postępowanie aż do wyroku, rzadko rezygnując z tej ścieżki. Naciski na mediację mogą zatem przynieść efekt odwrotny od zamierzonego – zamiast odciążyć sądy, jedynie wydłużą postępowania, generując dodatkowe koszty i napięcia.

Na rynku kredytów frankowych coraz większym problemem dla sektora bankowego stają się byli kredytobiorcy, którzy już spłacili swoje zobowiązania, ale teraz domagają się zwrotu nienależnie pobranych środków. Do sądów trafiło już około 25 tys. takich pozwów, a liczba ta wciąż rośnie. Szacuje się, że rezerwy na ryzyko prawne związane z kredytami w CHF mogą wzrosnąć z obecnych 70 mld zł nawet o kolejne 15 mld zł.

W świetle powyższego rodzi się pytanie, czy promowanie mediacji rzeczywiście służy interesowi publicznemu, czy może stanowi formę nacisku, który ma na celu ograniczenie strat instytucji finansowych. Kredytobiorcy frankowi muszą zachować szczególną czujność i świadomie podejmować decyzje dotyczące ugód – nie dając się zastraszyć nieformalnym sugestiom o rzekomych karach za odmowę mediacji.