Do sądu trafił pozew zbiorowy złożony przez grupę kredytobiorców, którzy domagają się ustalenia odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody poniesione w wyniku zaniechań instytucji publicznych w zakresie nadzoru nad rynkiem finansowym. Postępowanie zostało przyjęte do rozpoznania, a sprawa może utorować drogę do odszkodowań w uproszczonym trybie.

Pozew został wniesiony przeciwko Skarbowi Państwa, a w szczególności wobec szefów instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad sektorem bankowym i ochronę konsumentów. Kredytobiorcy zarzucają państwu brak reakcji lub działania o charakterze niewystarczającym, które miały doprowadzić do masowego rozpowszechnienia kredytów indeksowanych do walut obcych, mimo znanego wówczas ryzyka.

W toku postępowania może dojść do przesłuchania osób pełniących funkcje kierownicze w bankach oraz w administracji państwowej. Jak podkreślają pełnomocnicy, zgromadzono obszerny materiał dowodowy, w tym raporty z kontroli NIK oraz analizy instytucji finansowych, które już kilkanaście lat temu sygnalizowały zagrożenia związane z kredytami walutowymi. W opinii prawników dokumenty te jednoznacznie wskazują na brak skutecznych działań ze strony instytucji państwowych.

Prawnicy twierdzą, że jeśli odpowiedzialność Skarbu Państwa zostanie potwierdzona, możliwe stanie się dochodzenie roszczeń w uproszczonym procesie – wystarczające będzie wtedy wykazanie wysokości poniesionej szkody. Zainteresowanie sprawą jest duże – już około 400 osób formalnie dołączyło do postępowania, a kolejnych 400 oczekuje na możliwość przyłączenia się.

W pozwie powołano się m.in. na raport NIK z 2018 r., w którym oceniono, że organy odpowiedzialne za ochronę konsumentów działały zbyt późno i nieskutecznie. Zdaniem autorów pozwu, zaniechania dotyczyły m.in. wdrożenia tzw. rekomendacji S, której wprowadzenie było spóźnione i niewystarczające wobec skali ryzyka. W efekcie banki, korzystając z braku reakcji ze strony państwa, masowo oferowały produkty z klauzulami uznanymi dziś za niedozwolone.

Frankowicze podnoszą, że wielu z nich – również w miastach takich jak Kraków – zaciągnęło kredyt frankowy w dobrej wierze, ufając instytucjom publicznym i regulacjom rynku bankowego. W ich ocenie, jeśli państwo miało wiedzę o ryzyku i nie podjęło odpowiednich działań ostrzegawczych, to powinno ponieść odpowiedzialność za powstałe szkody. Umożliwienie masowego obrotu ryzykownymi instrumentami finansowymi bez rzeczywistego nadzoru stawia pod znakiem zapytania skuteczność ówczesnego systemu ochrony konsumentów.

W toku procesu planowane jest powołanie na świadków przedstawicieli sektora bankowego, urzędników rządowych oraz byłych szefów instytucji nadzorczych. Ma to na celu ustalenie, czy informacje o ryzyku były znane oraz czy decyzje podejmowane przez państwo nie sprzyjały fałszywemu poczuciu bezpieczeństwa wśród konsumentów.

Z perspektywy prawników frankowych, to postępowanie może być przełomowe – również dla osób, które dopiero rozważają pozew o odszkodowanie. Ewentualne ustalenie odpowiedzialności Skarbu Państwa za zaniechania regulacyjne mogłoby być istotnym punktem wyjścia dla dalszych negocjacji ustawowych rozwiązań systemowych w sprawach kredytów indeksowanych do walut obcych.